WROCŁAW Pytamy o Wrocław. Jak dziś wygląda kondycja miejskiej kultury?

  1. wroclaw.pl
  2. Kultura
  3. Aktualności
  4. Przede wszystkim teraz jestem żołnierzem. Rozmowa z poetą, pisarzem ukraińskim Serhijem Żadanem

– Przede wszystkim teraz jestem żołnierzem Gwardii Narodowej Ukrainy i nawet jeśli nie siedzę w okopach, pełnię służbę – opowiada Serhij Żadan, ukraiński pisarz, poeta, intelektualista uhonorowany w piątek 22 maja tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego. Przeczytajcie, jak dziś funkcjonuje wybitny autor, którego życie zmieniła wojna w Ukrainie.

Reklama

Powrót do Wrocławia po latach

Magdalena Talik: Wrocław nie jest dla Pana zwykłym miastem, podobnie jak dla Pana rodaka Jurija Andruchowycza. We Wrocławiu odbierał Pan Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus w 2015 roku, wydawano tu Pana książki, bywał Pan na festiwalach. Jaki jest powrót do Wrocławia teraz, kiedy senat Uniwersytetu Wrocławskiego nadał Panu tytuł doktora honoris causa?

Serhij Żadan: To prawda, Wrocław nie jest obcym miastem. Właśnie tutaj, ponad dwadzieścia lat temu, ukazała się „Historia kultury początku stulecia”, moja pierwsza książka przetłumaczona na język polski.

<p>Serhij Żadan, &bdquo;Historia kultury początku stulecia i inne wiersze&rdquo;, przekład Bohdan Zadura, Biuro Literackie</p> mat. prom.
Serhij Żadan, „Historia kultury początku stulecia i inne wiersze”, przekład Bohdan Zadura, Biuro Literackie

I mogę chyba powiedzieć, że kontakty z polską literaturą zaczęły się właśnie we Wrocławiu, dlatego jestem zaszczycony tym zaproszeniem, przyznaniem mi tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego, ale też, ogólnie, każdym przejawem solidarności z Ukrainą, który jest obecnie bardzo ważny.

Niezbyt często opuszczam teraz kraj, ponieważ służę w Gwardii Narodowej Ukrainy, ale każdy taki wyjazd jest ważny. A wiem, że we Wrocławiu mieszka bardzo dużo Ukraińców i miasto wspiera Ukrainę.

W 2015 roku, kiedy odbierał Pan Nagrodę Angelus za powieść „Mezopotamia”, mówił pan ze sceny, że laury są okazją do przypomnienia o problemach Ukrainy. To było ponad dziesięć lat temu. Teraz te problemy i okoliczności Pana przyjazdu są zupełnie inne. Co chciałby Pan powiedzieć teraz we Wrocławiu?

Trwa wojna i jest bliżej, niż nam się wydaje. Jeszcze jedenaście lat temu my wszyscy wierzyliśmy w to, że można ją zlokalizować i zatrzymać. Ale miniony czas pokazuje, że nieukarane zło powraca i się rozrasta.

<p>Serhij Żadan, &bdquo;Mezopotamia&rdquo; w przekładzie Adama Pomorskiego i Michała Petryka. książka ukaząła się nakładem Wydawnictwa Czarne</p> mat. prom.
Serhij Żadan, „Mezopotamia” w przekładzie Adama Pomorskiego i Michała Petryka. książka ukaząła się nakładem Wydawnictwa Czarne

Oczywiście, zmieniła się skala tego konfliktu, bo teraz to pełnowymiarowa wojna, ale zmieniła się też sama konfiguracja Europy.

Wydaje mi się, że w błędzie są Europejczycy, którzy myślą, że wojna dotyczy tylko Ukrainy i Rosji. Rosja gotowa jest walczyć ze wszystkimi. Z pozycji rewanżysty chce wyrównać rachunki z Europą.

Jak zmieniają się role w życiu – od literata do żołnierza

Pan walczy z Rosją na froncie. Kilka lat temu powiedziałabym, że jest Pan przede wszystkim literatem. Dzisiaj pełni Pan też obowiązki żołnierza. Jak Pan mówi o sobie teraz, gdy zmieniły się w Pana życiu role?

Przede wszystkim teraz jestem żołnierzem Gwardii Narodowej Ukrainy i nawet jeśli nie siedzę w okopach, pełnię służbę, więc kiedy wyjeżdżałem do Polski, musiałem pokazać na granicy odpowiednie dokumenty. Na ten moment to jest najważniejsze!

Myślę, że bardzo wiele osób, które dziś służą w armii, chciałoby wrócić do swojego poprzedniego życia. Ja także chciałbym po prostu przyjechać do Wrocławia na festiwal poezji, tak jak przed laty.

<p>Serhij Żadan podpisuje się na ukraińskiej fladze</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Serhij Żadan podpisuje się na ukraińskiej fladze

Wspomniała Pani 2015 rok, kiedy odbierałem tu Nagrodę Angelus. Od tego momentu upłynęło wiele czasu i bardzo duża część mojego życia.

Kiedy wspominam swoje pierwsze przyjazdy do Wrocławia, w latach dziewięćdziesiątych i jeszcze w innych momentach, wydaje mi się to całkowicie inną rzeczywistością.

Czas biegnie nieubłaganie, nie wiadomo, jaka będzie przyszłość, jak będą wyglądać stosunki między Polską a Ukrainą, Ukrainą i Europą.

Ale zależy mi, aby raz jeszcze podkreślić, jak bardzo ważne jest wsparcie Polski i Europy dla Ukrainy.

<p>Serhij Żadan podczas rozmowy dla wroclaw.pl</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Serhij Żadan podczas rozmowy dla wroclaw.pl

O czym śpiewa się ukraińskim żołnierzom

Słyszałam, że wraz ze swoim zespołem, Żadan i Sobaky, występuje pan na froncie dla ukraińskich żołnierzy. Jak wyglądają takie koncerty i czy nadal się odbywają?

Tak odbywają się, ponieważ prawie cały mój zespół nie tylko jest zmobilizowany, ale służy w jednej jednostce armii ukraińskiej, więc łatwiej się nam zebrać, kiedy dowództwo prosi o występy.

Problemem takich koncertów jest natomiast fakt, że wojsko nie może zbierać się w dużych grupach, więc gramy w piwnicach, starych, opuszczonych budynkach, w zabezpieczonych przestrzeniach. I wybieramy wariant akustyczny – gitara, dwie trąbki.

A o czym Pan śpiewa, co Pan opowiada żołnierzom?

Śpiewamy o tym samym, o czym śpiewaliśmy przed wojną – w armii służy wiele osób, które chodziły niegdyś na nasze koncerty.

Zresztą wojsko jest takim odbiciem społeczeństwa, bo są tu wszyscy – przedstawiciele biznesu, deputowani, studenci, robotnicy. I każdy jest oderwany od swojego normalnego życia, co powoduje największy stres. 

Dlatego nie potrzeba im patriotycznego repertuaru, wykonywanego z patosem, raczej normalnego koncertu, rozmowy.

Nawiasem mówiąc, na Ukrainie rozpoczyna się wielki projekt i praca z ludźmi, którzy wracają z działań wojennych.

W przyszłości Ukraina będzie społeczeństwem weteranów. I bardzo ważne jest, aby dużo działać z weteranami. Ale też ich rodzinami, bo największą troską każdego żołnierza jest jego rodzina – co dzieje się z rodzicami, żonami, dziećmi.

Takie historie odnalazłam też w Pana cyklu opowiadań „Arabeski”, który ukazał się niedawno w Polsce, a powstał już w czasie wojny. Opisuje Pan swoich bohaterów, którzy w czasie wojny próbują po prostu zwyczajnie żyć. Czy dla Pana pisanie tych opowiadań, z pewnością inspirowanych autentycznymi wydarzeniami, to nadal fikcja literacka, czy już literatura faktu?

To bardzo trudne pytanie, ponieważ wszystkie historie zawarte w tym tomie są prawdziwe, ale kiedy pisałem opowiadania zależało mi na tym, aby uczynić je literackimi utworami.

<p>Serhij Żadan, &bdquo;Arabeski&rdquo; w przekładzie Michała Petryka. Tom ukazał się nakładem Wydawnictwa Czarne w 2025 roku&nbsp;</p> mat. prom.
Serhij Żadan, „Arabeski” w przekładzie Michała Petryka. Tom ukazał się nakładem Wydawnictwa Czarne w 2025 roku 

To rzeczywiście przeszkadza, bo jednak rzeczywistość jest ważniejsza niż literatura. Na Ukrainie publikuje się teraz sporo książek o wojnie. Mam zresztą wrażenie, że w tej chwili najważniejsze książki to nie te, w których dominuje fikcja literacka, ale właśnie z gatunku non-fiction – reportaże, dzienniki, eseje.

Bardzo trudno estetyzować tę wojnę z etycznego punktu widzenia, a jeśli próbuje się to robić w teatrze, albo w filmach, wygląda fałszywie.

Niedawno rozmawialiśmy o tym z Mstysławem Czernowem, autorem dwóch dokumentalnych filmów, m.in. „20 dni w Mariupolu”. Mówiliśmy, że nawet przy kręceniu dokumentów u reżysera pojawia się pokusa, aby estetyzować to, co widzi.

To obecnie największy dylemat sztuki, jak być szczerym opowiadając o bolesnych sprawach.

Ja, rzeczywiście, dalej próbuję pisać, ale nie mam na to tyle czasu, ile chciałbym, a to, co mogłem powiedzieć, już napisałem.

Literatura jako wielka terapia

Proszę powiedzieć, czy w czasie wojny literatura wciąż ma sens? Jest w stanie przynieść ulgę, pomóc przepracować trudne tematy?

Pułapką jest fakt, że staramy się przypisać kulturze i literaturze metodologiczną funkcję, w której powinna coś wyjaśniać, stwierdzać, tłumaczyć.

Nie do końca tak jest. Zapominamy o zwykłym czytelniku, któremu literatura jest potrzebna, żeby po prostu ją czytać, ale też jako ważny element stabilnego życia.

Ludzie w czasie wojny dalej czytają literaturę i to jest dla nich ważne, zarówno dla cywili, jak i żołnierzy.

W mojej brygadzie „Chartija” realizujemy projekt biblioteki, w ramach którego rozwozimy książki po różnych pododdziałach i walczący na froncie chętnie po nie sięgają.

Paradoks polega na tym, że większość nie chce czytać o wojnie, przecież i tak widzą, co się dzieje dookoła, dlatego kultura przegrywa z rzeczywistością. Wolą fantastykę, powieści detektywistyczne, thrillery.

To, oczywiście, nie oznacza, że o wojnie nie należy pisać. Należy pisać, mówić, opowiadać, bo to jest potrzebne nie tylko dzisiaj, będzie niezbędne jutro.

Rzecz w tym, że wszystko nie może być zafiksowane na punkcie wojny i pisania wojskowym żargonem.

Teraz, nawet jeśli nie piszesz o wojnie, i tak – siłą rzeczy – do niej wracasz.

W zeszłym roku na Ukrainie najpopularniejszym filmem fabularnym był obraz „Jesteś wszechświatem” Pavla Ostrikova o Ukraińcu, który poleciał w kosmos, a w międzyczasie wybuchła Ziemia i okazało się, że jest jedyną żywą osobą we wszechświecie.

W filmie nie ma wojny, nie ma Rosji, nie ma niczego, a świetnie rezonował z nastrojami na Ukrainie, bo jest w nim uczucie samotności i niepewności jutra. To nastrój czasu wojny. 

A wracając do pytania o to, co się pisze i jak się pisze. Teraz kultura w Ukrainie odgrywa wielką rolę, nawet jeśli nie zawsze jest to dostrzegalne.

Kultura jest przestrzenią wielkiej grupowej terapii. Każdy festiwal, każdy koncert jest możliwością bycia wśród „swoich” ludzi, ale także bycia w sferze normalności.

To bardzo ważne dla cywili i żołnierzy, dlatego że to młodzi ludzie od miesięcy oderwani od swojego normalnego życia. A nie mogą żyć tylko wojną, bronią i trwogą.

Oczywiste, że kultura staje się rodzajem pomostu łączącego ich z poprzednim, zwykłym życiem.

Zadaje Pan sobie pytanie: co po wojnie?

Zastanawianie się nad tym to, z jednej strony bardzo ciekawe zajęcie, z drugiej abstrakcyjne.

Nie wiemy, kiedy wojna się zakończy i z jakim rezultatem. Myślę, że na Ukrainie, u wszystkich, będzie bardzo dużo pracy.

Ja, osobiście, bardzo chciałbym wrócić do tego, czym zajmowałem się przed wojną z przyjaciółmi – do świata kultury, projektów społecznych i poświęconych dzieciom.

Po wojnie będą bardzo potrzebne!

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama